Przyznaję się - trochę przegapiłam w tym roku sezon fiołkowy ;) Może nie tyle przegapiłam, co niewiele udało mi się z niego wycisnąć, bo zbiegł się z przygotowaniami do świąt wielkanocnych, a fiołki nie chciały niestety poczekać - kwitną jedynie przez około dwa tygodnie. Dlatego zdążyłam nastawić tylko ocet fiołkowy, który dla wszystkich zaglądających tutaj fiołkomaniaków, będzie już inspiracją na przyszły rok.
Ocet o subtelnym fiołkowym zapachu i pięknym kolorze przydaje się do wszelkiego rodzaju winegretów, sosów i przypraw i marynat. Zrobienie octu jest banalnie proste, a przy tym można obserwować prawdziwą fiołkową magię, kiedy płyn, powstały po zalaniu kwiatów podgrzanym octem (użyłam octu winnego), zmienia kolor od jasnoróżowego po intensywnie purpurowy.
Ocet fiołkowy:
1 szklanka kwiatów fiołka wonnego,
1 szklanka octu białego winnego lub jabłkowego (może być też ryżowy)
Kwiaty fiołka przełożyć do czystego słoika.
Ocet podgrzać w rondelku, uważając żeby nie zagotował się. Podgrzanym octem zalać fiołki, zakręcić słoik i odstawić w chłodne i ciemne miejsce na minimum tydzień.
Kiedy ocet osiągnie intensywny purpurowy kolor, przecedzić kwiaty i zlać gotowy ocet fiołkowy do czystego słoika lub butelki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Normalnie magiczny przepis
OdpowiedzUsuńCudo 😍
OdpowiedzUsuńA ja przegapiłam totalnie! Gdy poszłam w moje fiołkowe miejsce, po kwiatach nie było ani śladu :) ALe to nic, mam nadzieję, że za rok będzie ich jeszcze więcej!
OdpowiedzUsuńTo dlatego, że tak nagle zrobiło się bardzo ciepło przez chwilę i bardzo szybko wykwitły. Ale masz rację - za rok będą znowu :)
UsuńJa tak samo przegapiłam sezon fiołkowy ;// I jak tu żyć...
OdpowiedzUsuńJa również
OdpowiedzUsuńSuper wygląda! Musze przetestować
OdpowiedzUsuń