Tak jak pisałam tydzień temu, z kokosa zostało mi jeszcze dużo miąższu, który trzeba było jakoś wykorzystać. Starłam więc go na cieniutkie płatki i wysuszyłam na pergaminie, na kaloryferze. Płatki wysuszyły się bardzo ładnie i błyskawicznie i pozostała tylko decyzja, na co je przerobić.
Spośród całej masy różnych przepisów na kokosanki, wybrałam przepis Dorotus, po pierwsze dlatego, że jak pisała Dorotka - kokosanki robią się same (wciąż jeszcze jestem przeziębiona i nie miałam ani siły ani ochoty na pracochłonne przepisy), a po drugie - dlatego że wychodzą śliczne kształtne kulki :) Wszystko się zgadzało - ciasteczka robiłam całe pół godziny, łącznie z pieczeniem, a kulki wyszły bardzo ładne i bardzo smaczne :)
I nawet kokosowa skorupka się przydała... ;)
Kokosanki:
40 g mąki,
szczypta soli,
225 g wiórków kokosowych (około 3 szklanki),
175 ml (około 3/4 szklanki) mleka skondensowanego słodzonego,
Mąkę połączyć z solą, dodać wiórki (jeżeli macie płatki kokosowe własnej roboty, trzeba je przedtem trochę pokruszyć) i wymieszać. Wlać mleko i wymieszać wszystko aż powstanie gęsta masa. Formować kulki.
Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni około 12-14 minut, do zarumienienia.
co za piekny kokosowy pucharek! :-)
OdpowiedzUsuńBo kokos jest najlepszy!:)
OdpowiedzUsuńTeż je zrobiłam jakiś czas temu. Są niesamowicie łatwe i szybkie w wykonaniu i do tego wspaniale smakują, po prostu przepis idealny;)
OdpowiedzUsuńJakie cudne zdjecia.! Sliczne kokosanki, musza byc smaczne, tak pieknie sie prezentuja w kokosie. Cuuudowne.
OdpowiedzUsuńKomarko, zdjęcia piękne (jak zawsze) i bardzo, bardzo mi sie podoba kompozycja w tej skorupce!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
Komarko, robisz tak piękne zdjęcia. Zawsze z niecierpliwoscia czekam na Twój kolejny wpis.
OdpowiedzUsuńLisko - i nawzajem! :)
OdpowiedzUsuńzdjecia na wysokim poziomie! slicznie!
OdpowiedzUsuńPod wpływem twojego kokosowego weekendu (i aneksu do niego) kupiłam świeżego kokosa i dziś upiekłam kokosanki. Pycha! Slicznie pachną i super smakują. Dzięki
OdpowiedzUsuń:) Cieszę się, że też miałaś kokosową zabawę. A podziękowania za przepis na kokosanki należą się Dorotus.
OdpowiedzUsuńW takim razie lecę na Moje Wypieki podziękować :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńcieszę się że znalazłam ten blog
OdpowiedzUsuńbędę go często odwiedzać
Bardzo mi miło Joanno :) Zapraszam!
OdpowiedzUsuńKokosanki wg tego przepisu wyszły rewelacyjne!
OdpowiedzUsuń